- Tak myślałem, że Cię tu znajdę. Co ci nagadała ta nawiedzona wiedźma? - spytał siadając obok Sary. Dziewczyna westchnęła.
- W połowie to samo co ty powiedziałeś o niej, Jean.- mruknęła.
- Dlatego właśnie, przyszłaś tu grać na gitarze. Łatwe. Sam tak często robię. Misguided Ghosts nie jest łatwe... jak długo grasz na gitarze?- zmienił temat Jean. Sara chętnie podjęła nową rozmowę, nie chcąc kontynuować poprzedniej.
- Zaczęłam mając jedenaście lat. Podpatrzyłam jak siostra gra i mi się spodobało.
- O. Masz siostrę?- zdziwił się chłopak. Rudowłosa spuściła wzrok.
- Miałam. Na imię miała Cher, ale wszyscy mówili jej Cherry. Była pięć lat starsza... uwielbiała wampiry, oglądała jakiś serial z wampirami i grała piosenki z tego serialu. Szła akurat na spotkanie fanów, kiedy potrąciło ją auto. Złamane żebro wbiło jej się w serce. Miałam wtedy dwanaście lat. Musiałam chodzić do psychologa, przez pół roku nie mogłam się pozbierać.- westchnęła. Jean chciał coś wtrącić, nie pozwoliła mu jednak.- Najgorsze jest to... że zginęła w dzień swoich urodzin. Był to dzień jej początku i końca. Zawsze wtedy w towarzystwie rodziny i jej przyjaciół gromadzimy się w jednym miejscu i gramy. Jej ulubioną piosenkę. W większości sama ja, czasem pomagała mi moja przyjaciółka Emi, ostatnio pomógł mi trochę jej były chłopak, Austin.
- Jaka to piosenka? - zainteresował się Jean. Sara zagrała kilka akordów i odpowiedziała:
- All I Need, Within Temptation.- powiedziała smutno, po czym spojrzała na gitarę. Nastąpiła chwila ciszy, którą przerwał chłopak.
- Też lubisz wampiry... prawda?- uniósł brwi i obdarzył ją pytającym spojrzeniem. Dziewczyna odłożyła gitarę. Zawahała się, lecz zdecydowała powiedzieć.
- Jean... może to zabrzmi dziwnie ale ja jestem wampirem.- mruknęła. Zamyślił się.
- A jesteś głodna? - spytał. Sara oburzyła się.
- Słucham?
- Jak już wspominałem - Jean uśmiechnął się ciepło - jestem masochistą. Lubię czuć ból, a jeśli tobie przynajmniej to jakoś pomoże, prawda? To podwójna korzyść.
- Jesteś okropny.- wzdrygnęła się. Westchnął i spojrzał jej w oczy.
- Jeśli jesteś wampirem, powinno być to dla ciebie normalne. Czy się mylę?
- Skończ już. Jean, proszę, skończ.- wycedziła przez zęby.
- Jak sobie życzysz, Saro. Ale gdybyś chciała...
- Skończ! - przerwała mu syknięciem, wstała i wyszła.
***
Nadeszła pora obiadowa. Sara usiadła sama, gdzieś na uboczu, po propozycji Jeana nie czuła się najlepiej.
- No proszę, proszę. Czyżbyś wzięła sobie do serca moje rady? - spytał rozbawiony, kobiecy głos. Destiny usiadła przy stoliku.
- Nie o to chodzi, ja tylko.. - Sara urwała, nie wiedząc co powiedzieć.
- Ty tylko...?- nie dawała jej spokoju współlokatorka.
- Chcę odpocząć od ludzi.- westchnęła w końcu.
- Rozumiem. Więc i ja idę.- wstała i chciała odejść ale Sara zatrzymała ją.
- Możesz zostać...
- Jaka łaska. Wiesz, ty najwidoczniej nie, ale ja mam lepsze rzeczy do roboty, niż udawanie, że jem.- prychnęła z uśmiechem i po raz kolejny chciała odejść.
- Destiny! Wierzysz, że wampiry istnieją?- spytała jeszcze Sara. Jej współlokatorka wzruszyła ramionami.
- A bo ja wiem... może istnieją, może nie. Jakoś mnie to nie obchodzi. Ja idę. Do zobaczenia, Saro. Powodzenia z gromadką. - odrzekła i odeszła. Sara westchnąwszy zostawiła obiad i wyszła ze stołówki.
***
Po południu odbyły się pierwsze zajęcia. Nazwani grupą C "pacjenci" psychiatryka siedzieli w sali w kole. Sara celowo usiadła daleko od Jeana. Kiedy zostały dwa ostatnie miejsca do salki weszła kobieta. Była średniego wzrostu, miała blond włosy upięte wysoko w kok i czarne okulary z grubymi oprawkami. Zajęła jedno miejsc, ściskając teczkę. Chwilę po niej weszła Destiny. Ostatnie miejsce było obok Sary, tamta jednak nie zraziła się tym. Wywołało to jednak nerwowe drgnięcie na twarzy Jeana. Rudowłosa zmarszczyła na to brwi, jej współlokatorka uśmiechnęła się nonszalancko. Kobieta z teczką odezwała się z uśmiechem.
- Dobrze, zacznijmy. Witam was serdecznie! Na imię mam Alexandra Malphie. Jestem waszą nową...- spojrzała niepewnie na teczkę - rehabilitantką. Proponuję, byśmy się na początku lekko poznali. Każdy po kolei wstanie, przedstawi się i powie na czym polega jego problem. Zacznijmy może tutaj.- kobieta popatrzyła na siedzącą po jej prawej stronie dziewczynę. Była ona drobnej budowy, miała krótkie czarne włosy. Wstała.
- Na imię mi Celeste.- oznajmiła cicho.- Trafiłam tutaj, ponieważ męczą mnie wróżki.
- Wróżki?- kobieta uniosła brwi i popatrzyła na nią przekrzywiając głowę. Celeste potaknęła.
- Wróżki, proszę pani. Małe, wredne, czarne wróżki. Są wszędzie na każdym kroku. Jedna z nich... - głos jej się załamał - jedna jest na pani ramieniu... proszę pani... proszę pani, ona panią zabije!- krzyknęła Celeste i uciekła chowając się za krzesłem jednego z chłopaków. Alexandra udała, że strzepuje coś z ramion a wśród grupy rozległ się cichy śmiech.
- Proszę, usiądź Celeste. Dobrze, idźmy dalej... Teraz ty. - wskazała na chłopaka siedzącego dalej.
- Na imię mam Martin.- wywołany wstał - Trafiłem tutaj, ponieważ jestem wilkołakiem. Podczas pełni tracę głowę, zmieniam się i nic z tego nie pamiętam. Prócz chwili przed przemianą...
- Rozumiem. Usiądź. - poprosiła. Obok Martina siedziała szatynka o niemal czarnych oczach.
- Raven. Trafiłam tu, ponieważ widzę ludzi takimi jakich są. Widzę czy są dobrzy czy źli.- mruknęła i usiadła nie czekając na odpowiedź psycholożki. Kolejne osoby przedstawiały się, Sara po raz kolejny przewróciła oczami. W myślach oceniała ich problemy i nabierała przekonania że trafiła do bandy świrów. Wróciła do rzeczywistości kiedy wstał Sam, brat Jeana. Melanie kołysała się na krześle obok jego pustego miejsca.
- Samuel. Nie rozumiem idei tych pieprzonych spotkań. Ci ludzie są normalni, a ja najnormalniejszy z nich. Nie mam żadnego problemu i nie będę tu siedział! - warknął i wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi. Pani Malphie wstała ale Melanie podeszła do niej i powiedziała coś cicho. Sara nie próbowała nawet zrozumieć co takiego. Kobieta skinęła głową i poprosiła Melanie by usiadła, po czym sama zrobiła to samo. Melanie została pominięta, widocznie na jej prośbę. Kilka osób później przyszła kolej na Jeana. Wstał z szerokim, nonszalanckim uśmiechem i obdarzył spojrzeniem wszystkie dziewczyny a na końcu panią psycholog.
- Jean. Trafiłem tu z prostego powodu. Lubię czuć ból i zapach krwi. Swojej krwi. - uśmiechnął się jeszcze szerzej po czym demonstracyjnie podwinął rękawy ukazując liczne, zanikające już blizny. Usiadł nie opuszczając ich. Melanie prychnęła a siedzący obok Jeana chłopak przybił mu piątkę. Sara przewróciła oczami po raz kolejny. Strasznie lubi się popisywać... - pomyślała. Kolejne kilka osób się przedstawiło, nadeszła kolej Destiny. Dziewczyna wstała od niechcenia.
- Na imię mam Destiny. Każdy z nich doskonale mnie tu zna, proszę pani. Kolejne zajęcia, które wyglądają w ten sam sposób? Dla mnie to strata czasu. Mam ochotę zrobić to samo co zrobił Sam. Więc, za to, że tego jeszcze nie zrobiłam, powinnam dostać co najmniej "dobry" z zachowania, by nasza "wychowawczyni" była w końcu ze mnie dumna.- odezwała się uśmiechając lekko.
- Jaki jest twój problem, Destiny? - zignorowała jej prośbę Alexandra. Dziewczyna westchnęła.
- A po co wspominać o tym po raz kolejny?- odpowiedziała pytaniem.
- Ponieważ ja o to proszę.- odrzekła psycholożka.
- Żaden powód.- mruknęła pod nosem Destiny po czym dodała głośniej - Widzę duchy, pani Malphie. To tyle. - usiadła.
- No dobrze. Ostatnia dziewczynka.- wszystkie oczy spoczęły na Sarze. Przez chwilę miała ochotę się schować, w końcu jednak wstała i odrzuciła do tyłu swoje płomiennorude włosy. Kilka osób szepnęło coś do siebie.
- Na imię mam Sara. Trafiłam tu, bo jestem wampirem.- oznajmiła i usiadła.
- No dobrze. Trochę was poznałam. Zajęło nam to dłuższą chwilę ale jednak się nam udało. W drugiej części naszego dzisiejszego spotkania mieliśmy rozmawiać o waszych problemach i proponować rozwiązania ich. Zajmiemy się tym jednak może na następnych zajęciach. Dzisiaj, ponieważ jest już koniec zajęć proponuję pewne ćwiczenie. Każdy z was dostanie kartkę na której napisze coś, co według niego jest dobre i coś co według niego jest złe. Na następnych zajęciach przeczytamy je i dopasujemy do osób. Nie podpisujcie się, pamiętajcie jednak co napisaliście.- pani Malphie rozdała wszystkim karteczki. Sara spojrzała na swoją. Wzięła długopis i zastanowiła się. W polu "dobre": wpisała wolność a w polu "złe" wpisała pragnienie. Oddała kartkę i wyszła.
- Na imię mam Martin.- wywołany wstał - Trafiłem tutaj, ponieważ jestem wilkołakiem. Podczas pełni tracę głowę, zmieniam się i nic z tego nie pamiętam. Prócz chwili przed przemianą...
- Rozumiem. Usiądź. - poprosiła. Obok Martina siedziała szatynka o niemal czarnych oczach.
- Raven. Trafiłam tu, ponieważ widzę ludzi takimi jakich są. Widzę czy są dobrzy czy źli.- mruknęła i usiadła nie czekając na odpowiedź psycholożki. Kolejne osoby przedstawiały się, Sara po raz kolejny przewróciła oczami. W myślach oceniała ich problemy i nabierała przekonania że trafiła do bandy świrów. Wróciła do rzeczywistości kiedy wstał Sam, brat Jeana. Melanie kołysała się na krześle obok jego pustego miejsca.
- Samuel. Nie rozumiem idei tych pieprzonych spotkań. Ci ludzie są normalni, a ja najnormalniejszy z nich. Nie mam żadnego problemu i nie będę tu siedział! - warknął i wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi. Pani Malphie wstała ale Melanie podeszła do niej i powiedziała coś cicho. Sara nie próbowała nawet zrozumieć co takiego. Kobieta skinęła głową i poprosiła Melanie by usiadła, po czym sama zrobiła to samo. Melanie została pominięta, widocznie na jej prośbę. Kilka osób później przyszła kolej na Jeana. Wstał z szerokim, nonszalanckim uśmiechem i obdarzył spojrzeniem wszystkie dziewczyny a na końcu panią psycholog.
- Jean. Trafiłem tu z prostego powodu. Lubię czuć ból i zapach krwi. Swojej krwi. - uśmiechnął się jeszcze szerzej po czym demonstracyjnie podwinął rękawy ukazując liczne, zanikające już blizny. Usiadł nie opuszczając ich. Melanie prychnęła a siedzący obok Jeana chłopak przybił mu piątkę. Sara przewróciła oczami po raz kolejny. Strasznie lubi się popisywać... - pomyślała. Kolejne kilka osób się przedstawiło, nadeszła kolej Destiny. Dziewczyna wstała od niechcenia.
- Na imię mam Destiny. Każdy z nich doskonale mnie tu zna, proszę pani. Kolejne zajęcia, które wyglądają w ten sam sposób? Dla mnie to strata czasu. Mam ochotę zrobić to samo co zrobił Sam. Więc, za to, że tego jeszcze nie zrobiłam, powinnam dostać co najmniej "dobry" z zachowania, by nasza "wychowawczyni" była w końcu ze mnie dumna.- odezwała się uśmiechając lekko.
- Jaki jest twój problem, Destiny? - zignorowała jej prośbę Alexandra. Dziewczyna westchnęła.
- A po co wspominać o tym po raz kolejny?- odpowiedziała pytaniem.
- Ponieważ ja o to proszę.- odrzekła psycholożka.
- Żaden powód.- mruknęła pod nosem Destiny po czym dodała głośniej - Widzę duchy, pani Malphie. To tyle. - usiadła.
- No dobrze. Ostatnia dziewczynka.- wszystkie oczy spoczęły na Sarze. Przez chwilę miała ochotę się schować, w końcu jednak wstała i odrzuciła do tyłu swoje płomiennorude włosy. Kilka osób szepnęło coś do siebie.
- Na imię mam Sara. Trafiłam tu, bo jestem wampirem.- oznajmiła i usiadła.
- No dobrze. Trochę was poznałam. Zajęło nam to dłuższą chwilę ale jednak się nam udało. W drugiej części naszego dzisiejszego spotkania mieliśmy rozmawiać o waszych problemach i proponować rozwiązania ich. Zajmiemy się tym jednak może na następnych zajęciach. Dzisiaj, ponieważ jest już koniec zajęć proponuję pewne ćwiczenie. Każdy z was dostanie kartkę na której napisze coś, co według niego jest dobre i coś co według niego jest złe. Na następnych zajęciach przeczytamy je i dopasujemy do osób. Nie podpisujcie się, pamiętajcie jednak co napisaliście.- pani Malphie rozdała wszystkim karteczki. Sara spojrzała na swoją. Wzięła długopis i zastanowiła się. W polu "dobre": wpisała wolność a w polu "złe" wpisała pragnienie. Oddała kartkę i wyszła.
***
Nastał wieczór. Sara leżała na łóżku w swoim pokoju, czytała jakąś książkę. Do pokoju weszła Destiny, niosąc jakąś bluzę. Powitała Sarę skinieniem głowy, po czym wzięła kosmetyczkę, piżamę i poszła pod prysznice. Kiedy wróciła owijając szczelnie ręcznikiem włosy, Sara odłożyła książkę.
- Po tych dzisiejszych zajęciach mam wrażenie, że jesteśmy wśród świrów, Destiny.- zaczęła rozmowę.
- Wiesz, ja już to wiedziałam od bardzo dawna. Poza tym, dzisiejsze zajęcia to tylko kółko zapoznawcze. Poczekaj na zajęcia z panną Buttlecar. Wtedy będziesz już miała tego psychiatryka stanowczo, stanowczo dość.- zaśmiała się jej współlokatorka.
- Już mam dość, Desta.- westchnęła ruda.
- Desta?- Destiny uniosła jedną brew i spojrzała na nią zdziwiona. Z ręcznikiem na głowie i taką miną wyglądała dość komicznie.
- Mogę tak do ciebie mówić? W szkole mieliśmy dziewczynę o imieniu Destiny i zawsze mówili do niej Desta.- wytłumaczyła Sara. Druga dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Rób jak chcesz.
- Na ciebie tak nie mówili w szkole?
- Ja nigdy nie chodziłam do szkoły. Całe moje życie spędziłam tutaj, Saro.
- Ach, no tak. Wybacz, zapomniałam.
- Mnie się nie przeprasza...
- Zapamiętam.
Zamilkły obie. Destiny rozwinęła ręcznik i zaczęła suszyć włosy a następnie je rozczesywać.
- Więc jak? - przerwała ciszę Sara. Jej współlokatorka zatrzymała się w połowie kosmyka.
- Więc co jak? - zdziwiła się.
- Uciekamy?
- Słucham?
- Czy stąd uciekamy?
- Jesteś świrem.
- Dlatego tu jestem. Destiny... - rudowłosa wstała i wyciągnęła do niej rękę - więc jak?
Destiny obrzuciła jej dłoń krytycznym spojrzeniem po czym uścisnęła ją. Uśmiechnęła się.
- Wchodzę w to.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani! To ja, Syra. Po bardzo długim oczekiwaniu w końcu dodaję rozdział. Przepraszam za taką zwłokę, miałam pewne problemy zarówno z komputerem, jak i z weną i sytuacją ogólną. W końcu jednak się udało, ponieważ pod pretekstem nauki mogłam usiąść przy kompie i cóż - pisać. Nie mam niestety czasu by wyłapać wszystkie błędy więc jeśli jakieś znajdziecie - piszcie mi proszę to zmienię to w najbliższym możliwym czasie. Postaram się następny rozdział pisać krócej ;)
Do usłyszenia!
Pozdrawiam, Syra.
Żadnych błędów nie dostrzegłem, jest bardzo dobrze. Cóż więcej mówić, teraz czekamy na koleżankę ;)
OdpowiedzUsuńKiedy będzie następny rozdział?
OdpowiedzUsuńEh.
UsuńCiężko mi powiedzieć, ponieważ ostatnio mam wiele spraw na głowie, a do tego brak weny mi doskwiera.
Jednak mam już spory kawałek rozdziału, tak więc mam nadzieję, że uda mi się całkiem sprawnie go dokończyć. :)
Pozdrawiam.
Kiedy będzie następny rozdział?
OdpowiedzUsuńPatrzaj wyżej.
UsuńPozdrawiam ^^
Jeju *-* kocham <3 weny ^^
OdpowiedzUsuńI...kiedy następny rozdział ? :c
~ Zoe xd
Dziewczyny, ogarnijcie się trochę i wstawiajcie nowy rozdział ;)
OdpowiedzUsuńKiedy następna część ??? :'(
OdpowiedzUsuń~ Zoe