Tego dnia padało. Deszcz uspokoił się dopiero koło szóstej godziny, a i wtedy miasto spowijała mgła. Dla wampira warunki idealne wprost do polowań. Ludzi na ulicach jednak mało. A jeśli już ktoś był to przedstawiciele grupy społecznej zwanej potocznie dresami - zgarbione postacie w czarnych dresach i kapturach czekające, podobnie jak wampiry, na jakąś zdobycz - telefon, zegarek, złotą bransoletkę, portfel..no i ich cele, bardzo nieliczni ludzie wracający z jakichś imprez. Krajobraz pospolity. Cisza, spokój, mgła i ciemność, przerywane tylko światłem kilku ulicznych lamp. Aż tu nagle... ulicą idzie dziewczyna w czarnym płaszczu z ćwiekami na mankietach rękawów i w najwidoczniej nowych glanach. Dziewczyna o niesamowicie bladej skórze i intensywnie rudych, prostych włosach. Głowę ma pochyloną, tak, że dolna część twarzy zatapia się w chuście w czarno-białą kratę. Oczy jednak - brązowe ze złotymi refleksjami, w świetle latarni wydające się nawet bursztynowe obserwują wszystko wokół. Dziewczyna przechodzi obok jednego z zaułków w którym ukrywają się te osoby, zwane dresami. Nie przepuszczają okazji. Jest ich dwóch. Stoją przed nią, patrzą na nią uśmiechając się szpetnie pewni, że tym razem pójdzie wyjątkowo łatwo. Dziewczyna nie okazuje jednak strachu, patrzy im kolejno w oczy. Jej spojrzenie ma w sobie coś... dziwnego. W umyśle jednego z mężczyzn pojawia się zwątpienie, czy aby na pewno pójdzie tak łatwo. Dziewczyna uśmiecha się, oni tego jednak nie widzą. Potem podnosi rękę, rozwiązuje chustę i uśmiecha się ukazując zęby. Podobne do kłów. Minęła sekunda a dziewczyna skoczyła. Dopadła bliższego z mężczyzn i ugryzła go. Przeszły ją dreszcze kiedy trysnęła krew ale ciepły płyn, z domieszką alkoholu, spłynął do jej gardła i wywołał uczucie... podniecenia? szczęścia? sytości? Nie umiała określić. A po chwili uświadomiła sobie co robi. Oderwała się od mężczyzny, otarła usta i uciekła.
Znaleźli mnie kilka dni później. Wzięli mnie na komisariat, zadali wiele pytań. A potem odwieźli do domu. Rodzice nie przyjęli tego dobrze... Nie z powodu tego co zrobiłam - bo nie wiedzieli co zrobiłam. I właśnie to było chyba najgorsze, myśleli że kogoś zabiłam czy coś. Z tego co wiedziałam człowiek, którego zaatakowałam przeżył. Kilka tygodni później policjanci wrócili. Z lekarzem psychiatrą. On rozmawiał ze mną, policjanci z rodzicami. Kiedy oni już poszli rodzice usiedli naprzeciw mnie. Rozmowa była długa i nieco krepująca. A wynik tej rozmowy był... niezbyt miły. Wysyłali mnie... nie uwierzycie. Oni wysyłali mnie do psychiatryka.
"To nie jest do końca tak... będziesz w specjalnej grupie, która jest normalna, ma tylko pewne problemy, które razem rozwiązują..."- mówili. Byłam zarazem wściekła ale i dziękowałam im... kiedy myślałam o tym co zrobiłam tamtemu człowiekowi i o tym co wtedy czułam... to mnie przerażało, po prostu przerażało. I obrzydzało. W psychiatryku nie będę mogła tego robić. Kto wie, może będzie tam ktoś podobny do mnie? Może w końcu znajdę kogoś, kto nie będzie ode mnie uciekał, kto nie będzie się mnie bał tak jak wszyscy dotychczas? Ale Boże! Psychiatryk?
Czarny mercedes zajechał na teren zakładu psychiatrycznego. Sara nie znała i nie chciała znać nazwy tego zakładu. Ubrana w swoje czarne glany, tymczasowo zostawiając płaszcz z ćwiekami w domu i zastępując go zwykłą białą kurteczką kontrastującą ostro z czarnymi dżinsami, wysiadła z samochodu razem z rodzicami. Po trochu się bała, w głębi duszy jednak wiedziała, że sobie poradzi na tym... oddziale specjalnym. Była silna. Wiele razy musiała sobie radzić. Zupełnie sama. Bez nikogo. Tutaj też tak będzie... ba! może nawet będzie lepiej? Wątpiła w to, chociaż bardzo chciała uwierzyć. Weszli do środka, rodzice rozmawiali chwilę z jakąś kobietą i zaczęła się chwila pożegnań. Rodzice obiecali jej odwiedziny co tydzień. Skinęła im głową, powiedziała kilka słów otuchy - wiedziała, że się o nią boją, mimo że tego nie pokazują. A potem oni poszli, mercedes odjechał a ona została sama z tamtą kobietą w pomieszczeniu przypominającą poczekalnię w przychodni - małym biało-niebieskim pokoju z recepcją, kilkoma drzwiami i ławkami.
- Sara, tak?- zwróciła się do niej kobieta. Ona również miała rude włosy, jednak ciemniejsze, zachodzące nieco w brąz.
- Owszem. Sara Jensen. - Przedstawiła się i zlustrowała wzrokiem kobietę. Była niewiele wyższa od niej, ubrana w biały żakiet i ciemnoniebieskie spodnie. Na szyi zawieszony miała identyfikator.
- Możesz zwracać się do mnie panno Parker. Chodźmy, Saro. Pokażę ci twój pokój i twój oddział.- Odpowiedziała. Weszły przez drzwi z jakimś kodem, przeszły korytarzem o białych ścianach i posadzce wyłożonej zieloną wykładziną. Schodami w górę. W końcu doszły do pokoiku przypominającego salon - były w nim sofy, jakiś stół pod ścianą, fotele, biblioteczki. I obrazy, na każdej wolnej ścianie wisiały obrazy. Na pewno nie przypominało to psychiatryka, na pewno nie. Salon pełny był ludzi, w większości nastolatków, Sara zauważyła jednak również dwie osoby dorosłe - ale również nie stare. Kiedy razem z panną Parker weszły do salonu wiele spojrzeń, chociaż nie wszystkie zwróciły się na nie. Panna Parker jednak przeprowadziła ją przez tłum, do korytarza w którym mieściło się mnóstwo drzwi. Dormitoria. Izolatki?
- Tutaj mieszczą się sypialnie. Będziesz dzielić jedną z inną dziewczyną.- odpowiedziała jakby czytając jej w myślach. Poprowadziła ją na koniec korytarza, do schodów a potem na wyższe piętro. W końcu stanęły przed białymi drzwiami.- To tutaj. Twoje rzeczy już tu są.
- Mhm.- mruknęła Sara. Po chwili jednak zdała sobie sprawę że pasowałoby podziękować.- Dziękuję panno Parker. Mogłabym wrócić do salonu?- kobieta uśmiechnęła się.
- Oczywiście.- wróciły razem do salonu. Spojrzenia znów zwróciły się na nią. Panna Parker przedstawiła ją a potem poszła. Ludzie dopadli do niej i zaczęli wypytywać.
- Cześć, zostaniemy przyjaciółmi?
- Jak się tu dostałaś? Co zrobiłaś?
- Skąd pochodzisz, czemu tu jesteś?
Pojawiło się również dziwne stwierdzenie:
- Jesteś zbyt ładna by być psychicznie chora.- powiedział to chłopak. Miał ciemnoniebieskie oczy i jasną skórę. Jego włosy były czarne niczym smoła, sięgały ramion. Jego ręce były poznaczone.. bliznami. Niemal już niewidocznymi ale jednak to "niemal" robiło różnice. Sara widziała wyraźnie. Przepchnęła się przez tłum i usiadła sama. Chcieli do niej podejść powstrzymali się jednak. Podeszła do niej tylko jedna dziewczyna. Usiadła obok.
- Jestem Destiny. Mieszkamy razem. Witaj w naszej psychicznej gromadce, Saro.
~Syra Cailan
No, to najpierw zacznę od błędów. Jak zawsze. Brak trzeciej kropki w wielokropkach i czasami wielkiej litery. A tak to na tyle. ;P
OdpowiedzUsuńOgólnie zaczyna się bardzo fajnie, choć po prologu ciężko powiedzieć coś więcej, wiadomo, więc czekam. Podobają mi się opisy, szczególnie ten ulicy ze sceny ataku.
Na razie to chyba na tyle, więc pozdrawiam. ;P
Rozdział 1 będzie mojego autorstwa i już zaczęłam go pisać, a kiedy się pojawi to nie wiem. ;P
OdpowiedzUsuńTak, opisy i mi się spodobały. :D No, a prolog jak prolog, po nim zawsze niewiele wiadomo. ;) Chociaż ty i tak już znasz mniej więcej historię. :P
Pozdrawiam - czyli tutaj to robimy? xD
Przepraszam, ja tak jakoś machinalnie piszę tylko dwie kropki. Taki mój nawyk.. a z wielkimi literami.. o masakra,upodobniam się do pewnej osoby.. Chociaż.. może chodzi o to, że początek (przed psychiatrykiem) pisałam o pierwszej w nocy więc mój mózg nie zauważył. Już poprawiam :3
OdpowiedzUsuńDziękuję Nightmare :3
Dziękuję Azrael :3
Pozdrawiam. - wiecie, mi to obojętne. :)
Ale nawyków warto się pozbywać, bo to jednak błąd. ;P
OdpowiedzUsuńJak już piszemy, to róbmy to poprawnie. W ogóle moim zdaniem człowiek powinien się cały czas kształcić i doskonalić, a nie siedzieć na dupie i narzekać na błędy/mówić, że nic go to nie obchodzi, bo kto na to patrzy.
Pozdrawiam.
Wszystkie kropki poprawione Night...
OdpowiedzUsuńDołączam się do Twojego zdania xD
I weź nadzieje robisz, myślałam że ktoś prócz naszej trójki skomentował :P Ale nie szkodzi.
Pozdraawiam :3
Fajnie zaczęłaś. Już czekam na 1 rozdział ;) Chce się dowiedzieć o co tu chodzi! No i prosze ktoś jeszcze skomentował (chodzi o mnie, dla niewiedzących) :P
OdpowiedzUsuńAkurat weszłąm na tego bloga, kiedy błędy były poprawione więc żednych nie widziałam :D
Mam nadzieję, że szybko coś dodacie bo ostatnio już nie mam co czytać! Nikt nic nie dodaje, więc mam nadzieję, że chociaż tutaj coś się będzie działo ^_^
Pozdrawiam :3
Ojeeeeej :D Jednak ktoś więcej skomentował.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo zarówno ja sama jak i w imieniu wspólnym. A co do szybkiego dodania.. to tym razem do Moonlight, jej kolej. Przepraszam, Azrael.
A jak nie masz co czytać..
zew-ksiezyca.blogspot.com - Blog Naszej drogiej Nightmare. :D
Pozdraawiam :3
Ojeju :< Smutno tak tutaj przychodzić.. samemu..
OdpowiedzUsuńCzy nie chciałabyś zwiastunu do tego opowiadania ?
OdpowiedzUsuńJeśli tak zapraszam na:
http://zwiastuno-mania.blogspot.com/
Czemu nie ma nexta ?
Kontynuacji na razie nie ma ponieważ druga autorka zniknęła nagle, napisawszy kilka linijek rozdziału 1... mija już jakiś czas od tego, czekam na odpowiedź innej bloggerki. Możliwe że kiedyś zostanie to ruszone..
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.